7 lut 2014

Staroć?


Zdjęcie sprzed dwóch lat. Wycieczka w góry. Polskie piękne góry :) 
Jest dobrze, monotonia wchłonęła mnie całkowicie. Mam ambitne plany, jedyne czego teraz się obawiam, to
wyjazd do Anglii. Boję się, że nie podołam. Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego weekendu. 


5 lut 2014

wena.



      Nie mam weny, może tak bardzo zapadłam się w dół codzienności i wciągnęłam w otaczającą rzeczywistość, bezmyślnie podążając wytyczonym szlakiem, że myśli, które dotychczas krążyły w mojej głowie zostały zastąpione przez inne błahostki. Tragedia. Szkoła innymi słowy :)

4 lut 2014

Droga donikąd.


Szła sobie dziewczynka leśną drogą. Sama. Ubrana była w dresy i bluzkę (bo choć ty była dziewczynka, lubiła dresy) Była noc, drogę bladym, słabym światłem rozjaśniał księżyc, towarzyszyły mu gwiazdy. Spacer dziewczynki nie miał celu, po prostu szła, sama nie wiedziała, co ją spotka z każdym krokiem, gdyż droga co 10 kroków skręcała w lewo lub w prawo, a zakręt  często był 'ostry', nie widać było co się dzieje dalej. Co 50 kroków pokazywała się dziura w ziemi, gdy dziewczynka do niej zajrzała, zobaczyła przepaść. Nie wpadła tam, obawiała się, wolała iść drogą. Lecz droga się nie kończyła, wciąż szła, skręcała, omijała leżące drzewa, przeskakiwała większe dziury bez dna, czasami biegła, czuła strach i biegła, nie miała innego wyjścia, gdyż nie miała gdzie się schować, ale coś ją goniło, jakaś ciemna postać. Pewnego razu skręciła w prawo i... ściana. koniec, nie wiedziała o co chodzi, coś zatrzymało jej długą wędrówkę. Gilotyna z cegieł ucięła jej możliwość dalszej podróży. Zemdlała i ciemna postać ją dogoniła. 

koniec.

Czy ta podróż nie przypomina wam czegoś?
.
.
.
.
.
.
Bo mi przypomina moje życie, idę przez nie, blade światło daje mi możliwość jakiejkolwiek orientacji, co jakiś czas pojawia się 'zakręt' coś nowego się dzieje, zmiana rzeczywistości. Dziury u mnie to chwile słabości, gdy czuję, że jest źle albo coś strasznego się dzieje w mojej głowie. Droga się nie kończy, trzeba omijać mniejsze przeszkody w postaci kłód. No i ciemna postać. U mnie to choroba,ale każdy ma jakieś 'ciemności', które towarzyszą przez całe życie. A ściana? Śmierć, koniec wędrówki. 



2 lut 2014

Krótka historia.



Ona  nic szczególnego. Ona była słaba, jak z waty, miała szczególny charakter. Nie lubiła wychodzić z domu, miała przyjaciół, z którymi nie widywała się często. Impreza? To nie dla niej. Wolała siedzieć w pokoju, sama. Gdy myślała o związku, przechodziły ją ciarki, nie miała ochoty poświęcać swojego czasu nikomu. być z kimś non stop, to tak się da? myślała. Choć lubiła pomagać, doradzać.. Taka sprzeczność.   Miała rodzinę, z jej członkami lubiła przebywać, kochała ich, jednak coś zaburzyło tę miłość. Miała pewną wadę, która sprawiała, że była nieszczęśliwa. Cały czas chciała być idealna, chciała idealnej figury. Ta rzecz pochłonęła ją całkowicie i przez to straciła wszelkie zaufanie rodziców, zaczęła się kłótnia z własnym umysłem. Walka wewnątrz, toczona każdego dnia osłabiała ją jeszcze bardziej i choć wszystkim mówiła jest zajebiście, to wcale tak nie było. Jej ciało, skorupka, która otaczała jej zbłąkaną duszę była niczym więzienie, nie chciała w niej siedzieć. Żyła... Funkcjonowała jak jednostka powinna funkcjonować, na siłę. Nadal chcąc być idealną, wszyscy patrzyli, ale nie widzieli.. jej cierpienia. I co jest teraz? Teraz jest nic, pusta skorupka, która dalej się toczy, funkcjonuje, rusza się, uśmiecha, nawet pociesza innych, chce się starać, ale i tak bezmyślnie wykonuje rzeczy, które trzeba, bo tak. A dusza, no więc dusza została wchłonięta przez ciemną, pustą przestrzeń w jej umyśle, która przez cały czas ingerowała w jej życie, wyrobiła jej dziwaczny charakter, podpowiadała co ma robić, ta słaba dusza miała problem z pokonaniem ciemności i całkowicie się w niej zatraciła i wytworzyła pasożyta, który przechadza się po ziemi przeszkadzając reszcie... Więc kiedy przyjdzie śmierć Ona poczuje ulgę, imadło puści jej umysł, zostanie uwolniona i takie będzie śliczne zakończenie.