2 lut 2014

Krótka historia.



Ona  nic szczególnego. Ona była słaba, jak z waty, miała szczególny charakter. Nie lubiła wychodzić z domu, miała przyjaciół, z którymi nie widywała się często. Impreza? To nie dla niej. Wolała siedzieć w pokoju, sama. Gdy myślała o związku, przechodziły ją ciarki, nie miała ochoty poświęcać swojego czasu nikomu. być z kimś non stop, to tak się da? myślała. Choć lubiła pomagać, doradzać.. Taka sprzeczność.   Miała rodzinę, z jej członkami lubiła przebywać, kochała ich, jednak coś zaburzyło tę miłość. Miała pewną wadę, która sprawiała, że była nieszczęśliwa. Cały czas chciała być idealna, chciała idealnej figury. Ta rzecz pochłonęła ją całkowicie i przez to straciła wszelkie zaufanie rodziców, zaczęła się kłótnia z własnym umysłem. Walka wewnątrz, toczona każdego dnia osłabiała ją jeszcze bardziej i choć wszystkim mówiła jest zajebiście, to wcale tak nie było. Jej ciało, skorupka, która otaczała jej zbłąkaną duszę była niczym więzienie, nie chciała w niej siedzieć. Żyła... Funkcjonowała jak jednostka powinna funkcjonować, na siłę. Nadal chcąc być idealną, wszyscy patrzyli, ale nie widzieli.. jej cierpienia. I co jest teraz? Teraz jest nic, pusta skorupka, która dalej się toczy, funkcjonuje, rusza się, uśmiecha, nawet pociesza innych, chce się starać, ale i tak bezmyślnie wykonuje rzeczy, które trzeba, bo tak. A dusza, no więc dusza została wchłonięta przez ciemną, pustą przestrzeń w jej umyśle, która przez cały czas ingerowała w jej życie, wyrobiła jej dziwaczny charakter, podpowiadała co ma robić, ta słaba dusza miała problem z pokonaniem ciemności i całkowicie się w niej zatraciła i wytworzyła pasożyta, który przechadza się po ziemi przeszkadzając reszcie... Więc kiedy przyjdzie śmierć Ona poczuje ulgę, imadło puści jej umysł, zostanie uwolniona i takie będzie śliczne zakończenie.

2 komentarze:

Skomentujesz? Odpowiem
Zaobserwujesz? Zaobserwuję również
:)